Dzikie serce – czyli po co światu prawdziwi mężczyźni?

Dzikie serce to można by powiedzieć filozofia życia, to sposób patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość współczesnego świata, to „światopogląd”, który pozwala znaleźć odpowiedź na wiele trudnych pytań, jak np.: Skąd tyle zła w dzisiejszym świecie? Skąd tyle rozwodów? Dlaczego tak trudno dzisiaj wychowywać młodzież? Dlaczego wielu ludzi nie chce dzisiaj brać odpowiedzialności za innych i podejmować trudnych wyzwań?

                Kilka ładnych lat temu wybrałem się na osobistą rozmowę z księdzem Piotrem Pawlukiewiczem przy kościele św. Anny. Po dłuższej rozmowie konkluzja duszpasterza była dla mnie jak przysłowiowy „kubeł zimnej wody na głowę” i brzmiała mniej więcej tak: „jesteś przestraszonym chłopcem, brak Ci męskości”. Jako receptę ksiądz Piotr polecił mi : „Dzikie serce”. Nie miałem wtedy pojęcia o czym jest ta książka, ale pierwszym miejscem, do którego się udałem po tej rozmowie była księgarnia na ul. Miodowej, gdzie kupiłem ów książkę:  „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy”.

                Zacząłem ją czytać zaraz jak tylko wsiadłem do autobusu i w krótkim czasie  zrozumiałem, że ksiądz Piotr trafił w „dziesiątkę”. Wraz z John’em Eldredge’m rozpocząłem jakąś tajemniczą i fascynującą podróż. Książka „Dzikie serce” była dla mnie jak niezwykły przewodnik, który  prowadził mnie i dawał odpowiedzi na najgłębsze pytania, które kołatały się w moim młodzieńczym sercu. Choć wychowałem się na wsi i nieobce były mi takie zajęcia jak bieganie po lesie, pływanie w rzece, czy jazda konno wierzchem, to rana mojego serca wynikała przede wszystkim z jednego faktu – złej relacji z ojcem. To z kolei wynikało z tego, że… On nadużywał alkoholu.

                John Eldredge wyjaśniał powoli, że męskość może być nadana tylko przez prawdziwego mężczyznę lub przez… Boga. To ważne dla tych, którzy z różnych powodów nie mają ojca lub mają z nim złą relację. Stawanie się mężczyzną to proces długotrwały i wymagający zarówno od ojca jak i syna, dlatego wymaga dobrej relacji. Aby ukształtować właściwie mężczyznę najpierw samemu trzeba być prawdziwym mężczyzną, a do tego kimś w rodzaju mentora, który będzie czujnie obserwował swojego „podopiecznego” i właściwie reagował w różnych sytuacjach. W jednej ze swoich książek John tak ujął ramy dobrego wychowania i to zarówno chłopca jak i dziewczynki: dziecko musi mieć poczucie, że jest bezgranicznie kochane (że jest umiłowanym synem lub córką) a z drugiej strony, że nie wszystko Mu wolno i że nie jest „pępkiem” świata.

We właściwym kształtowaniu męskości ważne są 3 podstawowe, uniwersalne chłopięce pragnienia: 1) przeżyć przygodę, 2) stoczyć bitwę, 3) uratować Piękną. I w tym wszystkim musi towarzyszyć chłopcu mężczyzna. Trudno przeżyć prawdziwą przygodę przed komputerem, dlatego ważne jest aby ojciec zabierał syna na tzw. męskie wyprawy – do lasu, w góry, czy nad rzekę, gdzie z dala od domowego zacisza ojciec będzie kształtował i potwierdzał siłę, odwagę i męskość syna. Tak było od zarania dziejów, że mężczyźni zabierali chłopców na polowania, zwiady a z czasem na bitwy i wojny. (Prawdziwych mężczyzn możemy podziwiać m.in. w filmach takich jak np. Braveheart, Patriota czy Królestwo Niebieskie). Tak ukształtowany mężczyzna mógł dać poczucie bezpieczeństwa swoim najbliższym oraz przekazywać cechy prawdziwego mężczyzny kolejnemu pokoleniu.

Czy ojciec, który jest prawdziwym mężczyzną jest potrzebny tylko chłopcom? Oczywiście, że nie. Dobry ojciec ma wychować swoją córkę tak, aby czuła się jak księżniczka – piękna, mądra, świadoma swojej wartości, ale i odważna. Można by rzec za autorem Księgi Przysłów – „niewiasta dzielna”. Z kolei chłopca ma wychować na wojownika, który nie będzie się bał podejmować ważnych zadań jak np. obrona tego co dobre, prawe i piękne, który nie będzie się obawiał stanąć w obronie Boga, Kościoła, innego człowieka – zwłaszcza słabszego i bezbronnego. To co ma czynić taki boży wojownik opisuje np. Ps. 45: „Bohaterze, przypasz do biodra swój miecz, swą chlubę i ozdobę!Szczęśliwie wstąp na rydwan w obronie wiary, pokory i sprawiedliwości, a prawica twoja niech ci wskaże wielkie czyny!”

Tak ukształtowani młodzi ludzie – kobiety i mężczyźni są w stanie podjąć najważniejsze wyzwania w swoim życiu, a są to wyzwania związane z wypełnieniem powołania. Z tak ukształtowaną osobowością są zdolni wytrwać zarówno w stanie duchownym jak i małżeńskim, ponieważ znają również wartość przysięgi złożonej Bogu i innym ludziom, a trudności nie będą dla nich powodem do łatwych rozwiązań, do ucieczki od raz obranej drogi. Dlatego to takie ważne, abyśmy mieli w naszym Kościele, w naszych rodzinach, w społeczeństwie prawdziwych mężczyzn i dzielne niewiasty, którzy będą w stanie sprostać powyższym wyzwaniom.

Niestety współczesny świat nie sprzyja kształtowaniu prawdziwej męskości. Do tego jak mówi ksiądz Piotr straciliśmy wielu dzielnych wojowników podczas II wojny światowej i zaraz po niej – polecam np. poznanie postaci jednego z największych bohaterów tejże wojny – Rotmistrza Witolda Pileckiego. Być może z tego m.in. powodu męskość współczesnych mężczyzn pozostawia tak wiele do życzenia. Dlatego uważam, że  wiele pozostaje na tym polu do zrobienia.

MC Mark            

Cel mojego bloga

Świat zmienia się na naszych oczach, a tempo zmian przyspiesza z każdym rokiem. Kilka lat temu usłyszałem, że ilość danych na świecie podwaja się w ciągu 2 lat (szacunki z 2011 roku), podczas gdy jeszcze kilkaset lat temu zajmowało to ludzkości tysiące lat. Na jednym z portali przeczytałem, że uważa się, że dziś w ciągu jednej doby człowiek wchłania tyle informacji, ile jego przodkowie sprzed kilku wieków zdobywali w ciągu niemal całego życia.

                Taka ilość informacji, jeśli nie jest odpowiednio filtrowana i segregowana, może przytłaczać, wprawiać w zakłopotanie, a nawet doprowadzać do zaburzeń psychicznych, takich jak np. depresja. Im człowiek młodszy, tym to ryzyko większe, bo młodemu pokoleniu trudno sobie dziś wyobrazić życie bez „komórki” i możliwości dostępu do informacji, jakie ona, w połączeniu z Internetem, daje. Tak oto ludzie dobrowolnie wpadają w sidła „matrixa”. Skutki są zatrważające, bo szacuje się, że w 2020 roku depresja będzie drugą chorobą, pod względem ilości osób nią dotkniętych.

                Ja, dla odmiany, pierwsze lata dzieciństwa spędziłem bez telefonu komórkowego, a nawet bez telefonu stacjonarnego, gdy o Internecie nikt w Polsce nawet nie słyszał, a w telewizorze były 2 kanały, których odbiór, mówiąc delikatnie, pozostawiał wiele do życzenia. To powodowało, że dla małego chłopca, najlepsze zabawy były na dworze. Były takie jak dziś, jak choćby gra w piłkę, czy jazda na rowerze, ale były też bardziej „wyszukane”  jak: strzelanie z procy lub łuku, wchodzenie na drzewa i skakanie z nich, czy robienie łódek z kory i puszczanie po kałużach.

                Dziś to wygląda inaczej. Jak zauważył  pewien warszawski ksiądz, kiedyś pod blokami było mało samochodów, ale biegały „tabuny dzieci”. Dziś samochodów jest mnóstwo i trudno i trudno znaleźć miejsce do parkowania, a dzieci przed blokami jest raczej niewiele.

                Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, klimat się zmienia. Tylko Bóg jest niezmienny (Jk 1,17). Kilkanaście lat temu przeczytałem książkę Johna Eldredge’a pt. „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy”, która wywarła istotny wpływ na moje życie. Załączam artykuł, w którym kilka lat temu opisałem przemianę, której doświadczyłem.

Dzikie serce – czyli po co światu prawdziwi mężczyźni

Na tym blogu będę się dzielił moimi spostrzeżeniami i obserwacjami na temat otaczającej nas rzeczywistości, na temat pozytywnych zmian, jak i zagrożeń, które dzieją się w naszym otoczeniu. Będę starał się jako dojrzały mężczyzna o dzikim sercu wskazywać na rzeczy ważne i podstawowe oraz wyłuskiwać ziarna prawdy, abyśmy nie dali zasypywać się plewami informacji, i pozostali wolni od współczesnego matrixa wirtualnej rzeczywistości, osaczającego nas nawałą bezwartościowych i często negatywnych informacji.

MC Mark